Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
232 posty 309 komentarzy

Ławeczka Drussa

Druss - O bankach i finansach na spokojnie...

Polacy w pułapce długów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zadłużamy się na własne życzenie. Nie jest to krecia robota rządu, cyklistów, Marsjan ani masonów. To nasza własna głupota

 Tyle zewsząd słyszę głosów o pazerności banków, które nawet biednym wdowom rzucają kłody pod nogi, które wydziedziczają niczego nieświadomych użytkowników kart kredytowych, które naciągają nas na pożyczki. Postawmy sprawę jasno – to my sami sobie rzucamy te kłody, sami siebie wydziedziczamy i sami dajemy się naciagać. Czy „chciwości” banków nie usprawiedliwia nasza własna głupota? Jak powiedział podobno kiedyś P.T. Barnum – co minutę rodzi się nowy frajer.  

 

Najnowszy raport Infomonitor wykazał, że liczba zadłużonych Polaków stale rośnie i przekroczyła już 2 miliony osób (w porównaniu do 1,7 miliona rok temu). Przeciętny dłużnik w naszym kraju zalega ze spłatami rzędu 13,8 tys. złotych. Co więcej, wielu długów dałoby się uniknąć, gdyby nie brak odpowiedniej wiedzy finansowej i kilka podstawowych, z pozoru błahych błędów, które prowadzą do powstania i narastania zadłużenia.
 
Oczywiście, trzeba uczciwie przyznać, że w wielu przypadkach zadłużenie powstaje w wyniku zaistnienia niezależnych czynników, takich jak nagła, przewlekła choroba, śmierć współmałżonka, czy niespodziewana utrata pracy. Bardzo często jest to jednak rezultat błędów, które tylko z pozoru mogą wydawać się błahe. Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) wskazuje, że część z nich wynika z małej wiedzy na temat finansów. Według badań Fundacji Kronenberga aż 60% Polaków ocenia ją jako słabą lub bardzo słabą. Myślę, że gdybyśmy nie okłamywali ankieterów, aby poprawić własne samopoczucie, to ten odsetek wyniósłby ponad 90%.
 
Przede wszystkim – żyjemy ponad stan. „Zastaw się, a postaw się” – jakże to swojskie, jakie polskie podejście do życia. Takiemu nastawieniu sprzyja rozwój technologii i bankowości. Dzięki łatwo dostępnym kartom kredytowym i kredytom gotówkowym dobra luksusowe stają się coraz bardziej osiągalne dla przeciętnego konsumenta. Wiele osób kupuje produkty, na które w rzeczywistości ich nie stać - zamiast oszczędzać na zakup, sięgają po kredyt. Duży wpływ na to zjawisko ma także powszechny dostęp do środków masowego przekazu. Konsumenci obserwują produkty, jakie posiadają inni, nieraz bardziej zamożni ludzie i sami chcą z takich korzystać. Pół biedy, jeżeli zaciągamy pożyczki, aby nabyć dobra, które poprawią w jakiś sposób nasz status społeczny.Są jednak także tzw. złe długi, które po ich spłaceniu nie przyczyniają się do powiększenia majątku, na przykład kredyt na wakacje. Co więcej, ZFDF ostrzega, że zaciągając kolejne kredyty na takie cele, bardzo łatwo wpaść w pętlę zadłużenia. Niewiele osób posiada bowiem oszczędności pozwalające przetrwać chwilowe problemy w spłacie rat, w razie nieprzewidzianych wydatków, choroby lub utraty pracy.
 
Kolejnym z częstych błędów jest  niedotrzymywanie terminów spłat zobowiązań. Wiele osób po prostu nie przywiązuje wagi do tego, kiedy trzeba uregulować opłaty i traktuje te datydosyć elastycznie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.  Z rozkręconej spirali zadłużenia trudno jest się bowiem wydostać.  Związek Firm Doradztwa Finansowego wskazuje najczęściej popełniane przez dłużników błędy. Taką powszechnie stosowaną błędną taktyką jest unikanie odpowiedzialności za długi. Osoby, które nie są w stanie spłacać zobowiązań bardzo często unikają kontaktów z instytucjami kredytującymi i wierzycielami tak długo, jak to tylko możliwe. Niestety nierzadko w tym czasie długi rosną do takiego poziomu, że niemożliwe jest już porozumienie z kredytodawcą. Choć wiele osób nierzadko obwinia innych o swoje kłopoty finansowe (na przykład rząd czy instytucje finansowe), to właśnie dłużnik musi wziąć odpowiedzialność za swoje zaległe zobowiązania finansowe. Tak! To my jesteśmy dorośli i nie wypada zrzucać własnej winy na tzw. okoliczności, na złego premiera i ministra finansów.
 
Następny błąd polega na złym rozplanowaniu spłaty zadłużenia. - Dłużnicy często albo zupełnie zaprzestają spłaty albo wydają wszystkie środki na spłatę rat. Obie taktyki są błędne i prowadzą do powiększania się zadłużenia. Jeśli dłużnika nie stać na spłatę całej raty, powinien regulować chociaż jej część. Nie powinien jednak wydawać na nią wszystkich posiadanych środków, ponieważ w przypadku niespodziewanych wydatków (na przykład utrata pracy lub choroba) bez posiadania finansowej poduszki bezpieczeństwa szybko pojawią się kolejne długi - radzi Paweł Majtkowski z Expandera, ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego.
 
No i błąd błędów, czy stosując terminologię zoologiczną Jana Tomaszewskiego: to nie błąd, to wielbłąd–  kredytobiorcy nie czytają dokładnie umów. Nie znają zapisów oraz warunków, jakie są w nich zawarte. Często może prowadzić to do powiększania się zadłużenia (na przykład w wyniku braku świadomości odnośnie do kar umownych). Kredytobiorcy nierzadko nie wiedzą też, jakie prawa im przysługują i jakie mają możliwości (na przykład zawieszenie rat na kilka miesięcy).
 

KOMENTARZE

  • „Zadłużamy się na własne życzenie. Nie jest to krecia robota rządu, cyklistów, Marsjan ani masonów. To nasza własna głupota”
    I tak. I nie. Dialektycznie. Komuniści potraktowali nas jak handlarz żywym towarem traktuje porwaną dziewczynę, którą przerabia na prostytutkę. Daje jej narkotyki, żeby zrobić z niej narkomankę. Komuniści zrobili z nas narkomana socjalu.
  • @autor
    //często unikają kontaktów z instytucjami kredytującymi i wierzycielami tak długo, jak to tylko możliwe. Niestety nierzadko w tym czasie długi rosną do takiego poziomu, że niemożliwe jest już porozumienie z kredytodawcą.//

    A czemu one tak szybko rosną do takiego poziomu? Bo odsetki są mordercze.
    Ponadto wiele spłat jest z tytułu naciagactwa różnych wpuszczonych na rynek firm i bandytów, jak jakieś dziwne telefony, po odebraniu których płaci się horrendalne sumy, bo idą przez Australię. Dziwnych SMSów o wygranych w konkursie wysyłanych na komórki dzieci.
    Wyłudzanych przez policję drogową kosmicznych mandatów za niewłaczenie świateł, albo parkowanie. Nigdzie już prawie nie da się zaparkować.
    Niedopełnienie debilnych procedur nakładanych przez urzędy. Różne kary za niewiadomoco.
    I podatki od wszystkiego, oraz podatki ukryte w prądzie, gazie, itd.
    Ponadto ludzie kupują jedzenie za wciskane im karty kredytowe w supermarketach. Bo zwyczajnie są biedni i nie wyrabiają.

    Jasne, wszystkiemu winien naród.
  • aha...i umowy które mają trzy strony maczkiem
    umowy na dekodery telewizji satelitarnej i inne wynalazki.
    Takie umowy winny być zakazane.

    Ponadto ludzie nie rozumieją, bo państwo i złodzieje bankowi porozumiewają się z ludżmi prawniczym, szatańskim bełkotem, którego nie sposób zrozumieć.

    Jestem przekonana, że inspiratorzy tego paskudnego języka pójdą na samo dno piekła.
  • System wymusza zadłużanie się na wysoki procent, naiwny ten tekst i jakiś taki "zadaniowany"?
    Polacy mają małe dochody i nawet zakup mebli, RTV, AGD wymaga pożyczki, bo trudno zmusić się do odkładania w skarpecie, czy na lokacie poniżej realnej inflacji... Ilu ludzi ma dostęp do pożyczek bez lichwy np z pracy, albo kredytu z niskim oprocentowaniem jak biedni posłowie choćby?

    System wymusza zadłużanie się i lichwa się wszędzie, proszę się zgłosić na wykład u Jacka Rossakiewicza. Odsetki są w cenie każdego produktu, rachunku. Bandyci zwani samorządowcami np podwyżką cen biletów chcą finansować zakup taboru i inne inwestycje, w tym premie dla prezesów itd To samo w każdej innej dziedzinie. Mamy rozwój? III RP jest jak domem z kart zbudowany na lichwie, tracimy już na tym 40 mld zł rocznie, a będzie coraz gorzej.

    Każdy obywatel III jest zadłużony od wyjścia z łona i to poważnie biorąc pod uwagę wysokość płacy minimalnej.

    Islandia głosami referendum zadecydowała iż olewa długi prywatnych banków, 4 mld dolarów jakie wzięło na siebie (czyli na naród) państwo. Władze chcą spłacać (narodem), a naród pokazuje władzom i wierzycielom gest Kozakiewicza. Chyba będzie pandemia takiej metody. Kiedy my się zbuntujemy i reszta? W czym zawiniłem że obciąża się mnie długiem z winy władz, samorządów, spółek mających monopol (energia, węgiel, gaz, woda, drogi) itd


    "Zadłużamy się na własne życzenie. Nie jest to krecia robota rządu, cyklistów, Marsjan ani masonów. To nasza własna głupota"


    Wyłączając cyklistów wina NIERZĄDU, masonów i Marsjan jest bezsporna :) Zadłużamy się z konieczności, ale państwo nie musi zatrudniać wielomilionowej armii budżetowej. Masoni to właśnie finansjera, a nie rolnicy na emeryturach KRUS. Typowym potencjalnym dłużnikiem jestem ja, np od lat myślę czy pożyczyć kasę na start firmy czy nie. Gdybym pożyczył, to może wygrałbym, a może nie. Rozum mówi - nie bądź głupi, nie pożyczaj, bo wpadniesz w pułapkę i statystycznie takie zagrożenie jest bardzo poważne dla debiutantów w mikrobiznesikach.

    System jest zły, ktoś kto chce być przedsiębiorcą nie powinien ryzykować wszystkiego co ma, to szaleństwo, a nie przedsiębiorczość. Postuluję coś w rodzaju dwóch szans na start, pakiety po np 50 tys zł. Raz się nie uda, to pięć lat przerwy i jeszcze raz :) Grant powinien być dobrze opracowany żeby firma mogła mieć start bez innych środków. Bez przedsiębiorczości nie pokonamy exodusu emigracyjnego, bezrobocia, syndromu niskich płac. Płace będą rosły jeżeli bezrobocie spadnie poniżej 5% i będzie trudno o pracowników odpowiednich.
  • Prawda (tak to widzę w odniesieniu do kredytów konsumpcyjnych).
    - jeśli czegoś nie mogę nabyć za gotówkę (zaznaczam, że chodzi o dobra konsumpcyjne, nie kredyt na rozbudowę firmy), to znaczy, że mnie na to nie stać. A jak mnie nie stać, to nie kupuję. Dlatego nie mam ani kredytów, ani długów. Mam spokój. No, względny. Względny, bo do czasu aż nam się gospodarka rozpieprzy do stanu greckiej (tragedii) i wtedy się okaże (wszystko w dużym przybliżeniiu), że muszę spłacać długi swojej sąsiadki, która wszystko ma, wszystko na kredyt i jeszcze miauczy jak to jej jest źle. TFU!
  • autor
    chętnie nie będę się zadłużać!
    nie mam jednak innej opcji.
    robię co mogę -czytam zapiski "małym druczkiem",
    nie zmienia to faktu, że mam niewielkie pole do negocjacji tych zapisów!
  • to tylko jedna strona medalu
    Pracowałem kiedyś w firmie ubezpieczeniowej, a później w banku. Doznałem szoku. W ubezpieczeniach (na życie) na wszystkich szkoleniach w jakich uczestniczyłem podkreślano, że należy zrobić wszystko by klient wiedział co kupuje i co może oczekiwać.
    Tymczasem w banku prowadzono działania, które z pełną premedytacją miały wprowadzić klienta w błąd. Te wszystkie niejasności i drobne druczki nie postały przypadkowo. Pracowali nad nimi specjaliści....
  • @Grzegorz Rossa.
    Dialektycznie racja... Ale uciekałbym jednak od takich plemiennych stereotypów - że ktoś nas przerobił na narkomanów socjału, że ktoś trzyma nam bron przy głowie i zmusza do zaciągania kredytu etc.
    Pozdrawiam,
  • @circ
    Ale czemu od razu tak mocne słowa?? Gdzie widzi Pani oskarżenie pod adresem narodu? Nie piszę o narodzie polskim en masse, ale o ludziach, którzy właśnie, jak Pani pisze, kupują w supermarkecie ziemniaki i płacą za nie kartą kredytową, bo wmówili sobie, że tak będzie wygodniej...
    Może napiszę tak: MY, czyli naród, wybraliśmy prezydenta, który łączy się z Japończykami w "bulu" i "nadzieji". To nasz prezydent, takiego wybraliśmy, bo może nie zasługujemy na innego...
  • @Marek Kajdas
    Cóż... Ja wcale nie twierdzę, że system jest doskonały... Piszę o czym innym - musimy funkcjonować w warunkach przez ten system narzuconych, ale nie musimy wspierać go własną naiwnością. Bo wtedy rzeczywiście nic się nie zmieni na lepsze.
    Gdzie Pan widzi moją naiwność, Panie Marku?
  • @bez kropki
    Cieszę się, że ktoś się ze mną jednak zgadza ;-) Inna rzecz, że długi sąsiadki faktycznie przyjdzie nam spłacać, podobnie jak płacić za jej emeryturę, gdy przyjdzie na to czas...
  • @Anna Raciniewska
    Ależ pole do negocjacji zawsze istnieje - trzeba mieć tylko tego świadomość. Często doradcy bankowi od ręki wycofują z umowy coś, na co się nie zgodzimy. Chociaż nie mogę wykluczyć, że nawet jeżeli wyłapię gdzieś w umowie jakiś sporny zapis, to i tak okantują mnie w innym punkcie...
  • @Jerzy Wawro
    Musiał Pan pracować w jakimś wyjątkowo uczciwym towarzystwie... Moje doświadczenia z ubezpieczeniami dowodzą, że w traktowaniu klientów nie różnią się zbytnio od banków. Wszystko jest w porządku, jeżeli płacimy składki i nie domagamy się żadnego odszkodowania. Ale gdy składamy wniosek dotyczący uznania tzw. "szkody", to zaczynają się dziwne gierki...
  • @Druss
    Zaskoczę Pana. Było to PZU Życie z czasów Jamrożego.
    Nie wiem, czy to jest aferzysta. Ale nie ulega wątpliwości iż on ze swoją ekipą uratowali tą firmę. Było to niedługo po jej wydzieleniu z PZU. Wszyscy pracownicy doskonale zdawali sobie sprawę z tego że ten ruch jest po to, by firma upadła i można ją było sprzedać za bezcen. Rynek ubezpieczeń był już stosunkowo silny (NN, CU i kuriozalne Amplico). A za PZU Życie ciągnął się smród polis posagowych z lat 80-tych.
    Dla tej firmy uzyskanie wiarygodności stanowiło być albo nie być. I pracownicy zdawali sobie z tego sprawę. Nie wiem, jak wygląda to teraz (sądząc po znaczącym wzroście kosztów przy równoczesnej redukcji etatów - chyba dużo gorzej).
  • @Druss
    świadomość, że ktoś nas właśnie kantuje jest bezcenna :)
    mamy szansę cokolwiek wyłapać,
    ale jaka mamy alternatywę? możemy jednego oszusta zamienić na innego, to całe nasze pole manewru.
  • @Anna Raciniewska
    Cóż, lepsza taka świadomość niż nastawienie typu: ja jedyny uczciwy, a cała reszta czyha, by wbić mi nóż w plecy lub w jeszcze bardziej bolesną część ciała...
    Jest taka piosenka Jacka Kaczmarskiego pt. "Szulerzy"... Ona dobrze oddaje ten problem...
    http://www.youtube.com/watch?v=9qWBWKaur5g
    Pozdrawiam,
  • @Druss - I to mnie boli najbardziej (tj. że te długi sąsiadki będę spłacać ja i moja rodzina)
    Gdyby to bowiem sama sąsiadka odpowiadała za swoje błędy, to byłoby jeszcze pół biedy. Ale w ostatecznym rozrachunku zpałacimy za to "wszyscy". Co jeszcze gorsze, ona jak głupia (w sensie ekonomicznym) była, taka pozostanie. Nie wiem, czy to brak edukacji, czy może objaw erozji dawnych standardów (życie na kredyt o ile kojarzę, odbierało zdolność honorową, przynajmniej w pewnych przypadkach).
    Ze spraw szerszych: wkurza mnie, że nie ma bodźców do prawdziwego oszczędzania (to pod kątem np. emerytury), ale to byłby cały odrębny temat. Oj! Czego się w tej ekonomii "stosowanej" (dom, rodzina, budżet domowy) nie czepić, to wyłazi jakiś upiór!
  • @Druss (o ubezpieczeniach)
    Toteż z zasady NIE wykupuję polis, tych, których nie muszę:). Te co muszę, to płacę na zasadzie haraczu dla mafii:) (chodzi o zasadę, nie o porównanie ubezpeiczycieli do mafii). Pozostałę kwestie załatwia za mnie niejaki cash:). Wobec braku cashu, pozostaje mi świadomość, że to jest właśnie kapitalizm a życie jest brutalne i nie pieści.
  • @bez kropki
    Tak to rzeczywiście wygląda - w skrajnych przypadkach i w ekstremalnym stanie umysłu człowiek się wścieka: bo po co się uczyć, po co oszczędzać, skoro i tak zostaniemy potraktowani "urawniłowką"...
    Bodźce do oszczędzania - ten temat rzeczywiście jest ciekawy (w kontekście braku takowych). Pozstaje wierzyć w pracę u podstaw, w końcu po coś tu jesteśmy, po coś piszemy i dyskutujemy...
  • @bez kropki
    No właśnie - takie OC jest haraczem, podobnie wygląda często sprawa obowiązkowego ubezpieczenia przy kredycie hipotecznym...
    Pozdrawiam,
  • @Druss - no to pisz proszę
    (w ramach tej pracy u podstaw), bo nieźle Ci idzie:). Watpię co prawda, czy leming tu zajrzy:), ale przynajmniej sumienia będziemy mieli czyste (głosiliśmy tę prawdę - robiło się co mogło).
    Pozdrawiam
  • @Druss: uciekałbym jednak od takich plemiennych stereotypów - że ktoś nas przerobił na narkomanów socjału
    Mam nadzieję, że Pan nie ma niczego wspólnego z leczeniem nałogowców.

    Pozdrawiam,
  • @bez kropki
    och, dziękuję za miłe słowa... Ech, żeby tu jeszcze zachodziły proste podziały! Ale obawiam się, że lemingi w rozumieniu ekonomii stosowanej są równo rozdzielone pomiędzy zwolenników poszczególnych partii ;-)
    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Och, Panie Grzegorzu, absolutnie nie mam nic wspólnego... chyba że mamy na myśli moje rzucanie palenia...
    Ogólnie - przyznaję rację, że narkomani socjału mają nader liczną reprezentację, tylko że wdajemy się w rozważania historiozoficzne, z których wiele nie wynika. Bo ten argument może służyć za samousprawiedliwienie: my tacy biedni, zła komuna nam wyprała mózgi, nie jesteśmy temu winni, ach i och... Widzę niebezpieczeństwo w takim myśleniu po prostu.
    Pozdrawiam,
  • @Druss: wdajemy się w rozważania historiozoficzne
    Antropologiczne.

    ============================================
    „z których wiele nie wynika.”
    ============================================

    Wynika dosyć. Na nałóg nic innego jak tylko abstynencja.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    No cóż, nie będę wdawał się w polemikę - tym bardziej, że w tym przypadku także bym doradzał detoks ;-)
    Pozdrawiam,

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej